„Nic nie mąci skupionej zadumy wierchów gorgańskich”

Ferdynand Antoni Ossendowski

 

 Są jeszcze w Europie góry dzikie i puste, w których rzadko spotkasz człowieka – częściej zwierza. I nie trzeba jechać aż na granice kontynentu – na Kaukaz. Wystarczy udać się zaledwie nieco ponad 200 kilometrów za Lwów, na południowy wschód. To Gorgany „najdziksza i najniedostępniejsza część Karpat galicyjskich” – jak o nich pisał przed stu laty dr Mieczysław Orłowicz. I mimo, że przez ten wiek sporo się i w Gorganach zmieniło, to jednak nadal są to góry dla silnych, upartych i z pasją. Nie spotkasz tu „amatorów” w klapkach, „niedzielnych turystów”, przypadkowych „zdobywców”. Idąc w Gorgany musisz liczyć przede wszystkim na siebie, bo nie ma tu schronisk (choć przed wojną były), czy wiat. Czasem spotkasz kolibę dawno niezamieszkałą przez ludzi, ale pełną innych stworzeń. Pasjonatom oferują jednak Gorgany wiele:

  • potężne głazowiska, według jednych ręką Boską uczynione, według innych wręcz odwrotnie – diabelską: „Ponure, budzące niepojętą trwogę roztaczają się tu widoki… Czy walczyły tu na życie i śmierć potężne olbrzymy, ciskając te głazy, rozrzucone w nieładzie, i żelaznymi stopami tratując wierchy kamieniste? Czy może to ‘aridnyk’ – ów djabeł góralski – w gniewie bezmiernym poszarpał skały szare i rozmiotła je z przekleństwem zabójczem? A może w czarną noc jesienną skrzyknął ‘dzidko’, stęskniony zabawy, młode wiedźmy i stare, niawki, topielice i wszelkie duchy złe i zjawy straszne, aby pohulały pod świst wichury, pod jej zawodzenie i chichot złowrogi?” – pisał przed wojną Ferdynand Antoni Ossendowski;
  • piękne widoki: „Ze szczytu Chomiaka i Syniaka jeden z najpiękniejszych widoków karpackich na Beskidy Pokucia i Bukowiny, Czarnohorę, Marmaroskie Karpaty i Gorgany z Syniakiem, Doboszanką i Jawornikiem” – to znów dr Orłowicz;
  • wspaniałą przyrodę: „Stoki ich porastają dziewicze lasy pełne wykrotów i powalonych przez wicher próchniejących drzew – a wyżej panoszy się niezwykle gęsta i wysoka kosodrzewina (zwana tu żereblem), przerwana miejscami przez zesypiska głazów, zwane grechotami, od dźwięku jaki wydają przy wchodzeniu na nie. Zachowały się tu też limby i to w ilości o wiele większej niż w Tatrach.”

Zapuście się zatem razem z nami na kamieniste ścieżki Gorganów, między pokryte zielonymi porostami potężne głazy, spróbujcie przebić się przez gęstą kosodrzewinę by ze szczytu Chomiaka, Syniaka czy Małego Gorganu podziwiać piękną, zniewalającą pustkę zielonych Gorganów.

A jeśli czas pozwoli i słonko nie skryje się jeszcze za kamienistym, garbatym grzbietem Doboszanki przeniesiemy się jeszcze lotem orła nad osnutą mgłami Howerlę, nad kanciaste Rebra, nad Jezioro Niesamowyte i Czarną Horę z Białym Słoniem „na głowie”, by poczuć ciepły wiatr na połoninach, zobaczyć jak żywocą na nich „w ciągłej nawałnicy najjaskrawszych przeciwieństw” górskie kwiaty, by nacieszyć się żółcią pełników, różem różaneczników i fioletem fiołków, by poszukać śladów dawnych polskich schronisk ….

Serdecznie zapraszamy!

Krzysztof i Sylwia Wojciechowscy

 

Pokaz slajdów odbędzie się 16 marca o godzinie 17.00 w sali GG-110
(Gmach Główny, wejście od Al. Racławickich).
Pokaz odbywa się w ramach cyklu spotkań Otwarci na świat.